Potomkowie Schichau'a
F.G Schichau
zmarł 23 stycznia 1896 r. Kierownikiem zakładu został jego zięć Carl Ziese,
który w parku wybudował piękną willę z ogrodem botanicznym ( dzisiejszy park
Modrzewie). Carl Ziese zmarł 15 grudnia 1917r. Jego następcą został Carl Fridolf
Carlson, natomiast po jego śmierci 23 października 1924r. kierownictwo
przejęła jego żona, wnuczka Schichau'a- Hildegarda Carlson.
Był to okres kryzysu
gospodarczego, dlatego też zmniejszyła się ilość zamówień na lokomotywy i
statki, jednak firma ciągle produkowała olbrzymie transoceaniki( niewiele
mniejsze od "Titanika") "Homerik" i "Columbus", co podreperowało nieco sytuację
finansową firmy, jednak nie na długo. Kiedy Hildegarda zmarła ( 4.03.1927r. ),
kontrolę nad zakładem przejął kurator. W 1929 roku zakłady zostały
upaństwowione- była to próba ratowania firmy przed bankructwem. Jedyni
spadkobiercy Schichau'a, którymi było rodzeństwo: Karin i Carl Ferdinand
Carlson, posiadali niewielką willę przy ul. Królewieckiej. Carl Ferdinand
wyemigrował, natomiast jego siostra, Karin Carlson, mająca wiele energii i
zapału, postanowiła odzyskać przy najmniej część z utraconego spadku. W 1930 r.
wyszła za mąż za Eberharda Westphala, będącego młodym inżynierem.
Eberhard Wesphal (ur. 1900r.), mając 12
lat, przeprowadził się do Bonn. Miał zdolności muzyczne. Kiedy zdał maturę
został kadetem cesarskiej marynarki wojennej. W czasie pierwszej wojny światowej
służył na statku zbudowanym w stoczni Schichau'a. Eberhard po czterech
miesiącach nauki na studiach prawniczych, porzucił je, na rzecz studiów
technicznych. Aby utrzymać się na studiach, zaczął pracę w Gdańskim
Konserwatorium Muzycznym, jako nauczyciel gry na skrzypcach. Założył również
kwartet smyczkowy. Studia Eberhard zakończył praktyką w elbląskiej stoczni.
Dostał również propozycję pracy na uczelni. W 1930 r. Wesphal wziął ślub z Karin
Carlson- prawnuczką Schichau'a. Na wyraźne życzenie podjął pracę w stoczni
Schichau'a. Nie mógł jednak spełnić się zawodowo, bowiem jego podejście oraz
poglądy na temat niemieckich metod były bardzo źle odbierane przez kierownictwo
i nie tylko. Właśnie przez to, iż nie był on doceniany, Eberhard załamał się i
zajął się sztuką oraz prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci. Jego wszystkie
sprawy i interesy załatwiała żona.
W 1939r. Eberhard został dyrektorem ds. produkcji Wydziału Żeglugi Państwowego Zakładu Kruszyw i Hutnictwa. Skonstruował pływak do transportu urobku dennego z pogłębiarek na barki i brzeg. Ich konstrukcja jest tak genialna, że są one produkowane i używane do dziś. W roku 1945 cała rodzina Wesphal'ów uciekła przed Rosjanami i zamieszkała w Salzgitter- Baddingen. Tam Eberhard Wesphal do końca 1945 roku pozostał dyrektorem miejscowych zakładów.
Rodzina Wesphal żyła w okropnych warunkach, z resztą jak każda inna rodzina po wojnie. Nie było jedzenia, do domu przygarniano coraz więcej uciekinierów, było coraz ciaśniej. Wtedy właśnie Eberhard zaczął pracę jako nauczyciel matematyki, muzyki i rysunku w półlegalnej szkole. Zaprojektował on również jednoizbowy, bardzo praktyczny dom. Później rodzina przeprowadziła się do Bonn, gdzie Eberhard pracował jako konsultant budowy statku. W latach 1956-62 pracował on w Indiach, a w 1964 w Birmie. W 1965 natomiast, pracował w Hanowerze na politechnice.
"Karin Wesphal zmarła w 1985r., a jej mąż natomiast 5 lat później, 2 sierpnia 1990. Ich śmierć opłakiwało troje dzieci i ośmioro wnuków, ostatni potomkowie wielkiego elbląskiego przemysłowca Ferdynanda Gottloba Schichau'a."